[...] przy głównej ulicy ukradkiem sprzedawali kartofle i brukiew, a niekiedy wyciągali, oczywiście na widok osób znanych i budzących zaufanie, ukrytą w słomie lub grochowinie, osełkę masła [...].
źródło: NKJP: Andrzej Zbych: Stawka większa niż życie, 1967
Po 48 godzinach podróży, spędzonych przeważnie na stojąco, rozłożone na podłodze sienniki wypełnione grochowiną wydawały się nam królewskim łożem.
źródło: NKJP: Ryszard Sługocki: Na przekór i na bakier, 2008