|
Jedni siedzieli u szczytu, inni na szarym końcu, przy czym, jeżeli wierzyć znawcom przedmiotu, szarości nie należy traktować figuralnie, ale jak najbardziej dosłownie. Jak pisze Elżbieta Kowecka: „...to określenie wzięło się stąd, że koniec stołu, przeznaczony dla skromniejszych domowników, przykrywano nie białym, paradnym obrusem, lecz szarawym płótnem domowego wyrobu.
źródło: NKJP: Andrzej Kozioł: Miłość do wielkich stołów Dziennik Polski 2005-03-25
|