W opolskim ZOO żył sobie niegdyś tłusty hipopotam o imieniu Ferdynand, rozpieszczany przez opiekunów i dzieciaki. Pewnego dnia, gdy pielęgniarz zapomniał założyć kłódkę, hipcio podważył nosem skobel, podreptał do domku pielęgniarzy (była akurat przerwa śniadaniowa) i wsadził przez okno otwartą paszczę, domagając się łakoci.
źródło: NKJP: Marek Ostrowski: Gdy zwierzaki dają dyla, Trybuna Śląska, 2002-05-17
Dla małego hipcia Gucwińscy zbudowali też basen [...].
źródło: NKJP: Agnieszka Bronowicka: Basen dla hipcia, Dziennik Zachodni, 2001-02-27
Podziwiać można obie strony. I pracownika, który bez strachu szoruje zębiska hipciowi, i leniwego olbrzyma, który potulnie poddaje się tym pielęgnacyjnym zabiegom.
źródło: NKJP: kaz: Otwórz szerzej!, Super Express, 2006
W tym czasie hipcie zmuszone były do korzystania z prysznica, który zawieszony był na drzewie.
źródło: NKJP: Joanna Kitowska: Gościnnie u hipopotamów, Dziennik Bałtycki, 1999-08-07