Atomosfera od razu się rozładowywała, mijała powaga, kończyło się napięcie - a rozlegał się głośny śmiech zebranych. I wtedy to właśnie zaczynały się rozmowy o weselszych przytrafunkach z czasów minionej wojny, jakie się tam komuś kiedyś naprawdę, czy też w fantazji czyjejś zdarzały.
źródło: Michał Czartoryski: Na końcu włoskiego buta, 1986 (books.google.pl)