Jeden ze wspólników Taty, mimo rujnujących przymusowych dostaw, przywiózł wielkim drabinowym wozem należną nam część plonu. Nie mogło być mowy o wynajęciu zmłocków. Byliśmy za biedni. W tej sytuacji Tato sam wziął się do pracy.
źródło: Jerzy Beski: Moje Podole, Wspomnienia część IV, Głosy Podolan nr 148, 2018 (wbc.poznan.pl)