|
– To ojciec darował mi tę wieś i twój młyn. Teraz ja tu jestem panem i moje tu będą porządki [...]. Skinął na pachołka, żeby mu podprowadził konia, wsiadł na siodło [...]. – Że też kary nie ma na takiego diabła! – nie przestawała złorzeczyć. – Żeby tak w gnojówce się utopił! – Kary? – młynarz strząsnął z siebie resztki białego pyłu. – Kto niby miałby karać takiego panoszę? Trzeba nauczyć się z nim żyć.
źródło: Marian Piotr Rawinis: Saga rodu z Lipowej 3: Spadkobiercy, 2019 (books.google.pl)
|