Przyjeżdżam do wsi (Niegoriełowka wieś się nazywa) - ledwie zdążyłem zasnąć, słyszę bicie w rondle... Alarm - znaczy... Patrzę - stóg siana płonie... A to, bracie, nic - tylko sygnał. Chłopi walą - jedni furmankami, inni na piechty - z siekierami, z drągami...
źródło: NKJP: Jan Brzechwa: Gdy owoc dojrzewa, 1958
— Pan redaktor cały czas na piechty? — Tak. Dla sportu.
źródło: NKJP: Ryszard Wójcik: Coś się kończy, Miesięcznik Literacki nr 3, 1970
[...] towarzyskiego życia mało, do kościoła daleko, do szkoły jeszcze trudniej dzieci posyłać, bo „na piechty” dzieciom trudno [...].
źródło: Burzliwe lata Polonii Amerykańskiej wspomnienia i listy misjonarzy jezuickich, 1864-1913, 1983 (books.google.pl)