Jeśli nie widzisz potrzeby ugoszczenia dysponentów kasy przez dyrektora parku, i uważasz że powinni kupić bilet i przejść się pieszką do Moka - polecam wycieczkę historyczną do czasów Robespiera albo fizyczną do Kim Dząg Ila - tam się poczujesz równy, a może nawet równiejszy.
źródło: NKJP: Internet
Potem jakoś trza się dostać do Azau (dla rozgrzewki można pieszką). Stamtąd kolejką plus podejście do „beczek”. W „beczkach” bądź okolicach - pierwszy biwak.