|
Potężnie zbudowany deresz strzygł niespokojnie uszami i ostrożnie stawiał kopyta wśród trawiastych wysepek, wyrastających na bagiennym gruncie.
źródło: NKJP: Gracjan Bojar-Fijałkowski: O zbójcach z Góry Chełmskiej i inne legendy o Koszalinie, 2006
|
|
Los koni, które całe lata obrządzał, stał się dlań ważniejszy niż własny dom, nowa gospodarka, rodzina. Sam oszczędzał przydzielonego deresza, nie gonił do utraty tchu.
źródło: NKJP: Teresa Bojarska: Świtanie, przemijanie, 1996
|