Przystają chwiejnie. Z ust ich wyciekają kłęby pary. To zaduch alkoholu skrapla się w mroźnym powietrzu. - Nie wygłupiaj się. Jesteś na fleku. - Założymy się, że przejdę dziesięć metrów?
źródło: NKJP: Tadeusz Konwicki: Wniebowstąpienie, 2006
[...] byliśmy lekko na fleku i w ogóle wszystko pływało. To też się liczyło, nie powiem. To jest rzecz zrozumiała, tyle że ja mało pijam i w związku z tym wszystko nabrało dla mnie naprawdę niezwykłego wymiaru.
źródło: NKJP: Piotr Krawczyk: Plamka światła, 1997
[...] facet [...] był na fleku i nie wiedział, co pisze [...].