Czasem widywała młodą wieśniaczkę w okolicy, z kwiatem kaliny wplecionym we włosy, uginającą się pod stosem mokrej bielizny, z pralnikiem pod pachą.
źródło: NKJP: Krystyna Kolińska: Orzeszkowa, złote ptaki i terroryści, 1996
Zbiegało się w dół, do rzeki i do wioski, z początku tylko wtedy kiedy Antonina niosła w niecce opartej o biodro bieliznę do prania, a na niej położony pralnik, czy jak to się inaczej nazywa kijankę.