|
O, znał te nagłe przypływy niechęci do samego siebie. Nieraz tak gwałtowne, że przymykał oczy, by nie widzieć własnej twarzy w lustrze, tych ślepiąt wiecznie rozbieganych jakby w nieustannym lęku przed zwierzchnikami.
źródło: Tadeusz Nowakowski: Happy-End, 1970 (books.google.pl)
|