Nie mniej dbała o schludność w domu, a właściwie tylko jej części, którą uważała za swoją norkę. Poza tym potrzeb nie miała żadnych.
źródło: NKJP: Czesław Miłosz: Dolina Issy, 1955
Poza tym każde z nich („No, prawie każde” - wzdychała mama) miało swoją norkę. Nieco większy pokój z balkonem zajmowali rodzice, a Marta i Józio mieli po maleńkiej klitce.