Na naszej trasie nie było żadnych śladów, przedeptów, itp. poza: bezpośrednimi okolicami Markowych Szczawin (przedept na Babią Górę, gdzie jak zwykle dużo turystów, spotkaliśmy też trzech narciarzy) [...]
źródło: NKJP: Internet
Wędrowaliśmy grzbietem przez Broski, dzięki czemu mogliśmy ominąć piesze przedepty i znowu cieszyć się z zakładania śladu.