Jeszcze jedno światło skrzyło się krwiście po drugiej stronie, jeszcze trzecie po prawej, nieco w tyle.
źródło: NKJP: Jan Józef Szczepański: Polska jesień, 1955
Jego skórę, od złożonych na kamieniu węgielnym dłoni aż po szyję wystającą znad kołnierza brązowej szaty, pokrywała warstwa stwardniałego naskórka, to białego jak wapienne skały, to żółtego niczym piaskowiec czy krwiście ceglanego.
źródło: Katja Tomczyk: Umieranie to parszywa robota, 2019 (books.google.pl)