Kiedy w wyskoku przy siatce udawało mi się uderzywszy z woleja trafić w róg kortu i przeciwnik nie był już w stanie dosięgnąć piłki, to była mała i krótka, ale bez reszty triumfalna chwila.
Pele stoi tyłem do walijskiej bramki, w odległości niecałych dziesięciu metrów. Ktoś głową podaje mu piłkę. On przyjmuje ją na pierś, obraca się szybko w lewo i prawą nogą uderza piłkę z woleja.
źródło: NKJP: Tony Mason: Król Pele i Diego Maradona, Gazeta Wyborcza, 1997-02-07