[...] pociąg sprężał się do drogi, a ona szła, szła, aż doszła do drzwi właściwych i znikła we wnętrzu wagonu. Wtedy konduktorzy poczęli pokrzykiwać, pociąg stęknął i ruszył w swoją daleką drogę. Stałem oniemiały, pełen podziwu dla olimpijskiego spokoju dziewczyny. Oto, co się nazywa, „być na luzie”.
źródło: NKJP: Wardęga Opowieści z pobocza drogi, 2010
Panie Prezesie! Dziękuję za natychmiastową i mądrą odpowiedź. Przyznam, iż pisząc w poniedziałek tekst „Prezes Nurowski i cabareto varietano” [...], byłem przekonany, że odpowie Pan właśnie tak - z olimpijskim spokojem i szacunkiem dla faktów oraz logiki.
źródło: NKJP: Jacek Korczak-Mleczko: Olimpijski spokój prezesa Nurowskiego, Trybuna, 2006