Gonili całymi kompaniami po lasach. Przeszukiwali zapadłe dziury. Strzelali do wszystkich podejrzanych osób, ale za każde morderstwo Rabin płacił podwójnie, potrójnie.
Zapuszczają się w arabskie uliczki i podpatrują ludzi. Nie zdziwiło ich, kiedy w marokańskiej kafejce nie przeznaczonej dla cudzoziemców kelner rzucił Majce filiżankę z kawą i jeszcze kazał za nią potrójnie zapłacić.
źródło: NKJP: Barbara Koś: Socjolog w podróży, Echo Dnia, 2006-06-14