[...] raz po raz wystawia się na sztych, drażni, prowokuje. Najwyraźniej zdaje sobie sprawę z konsekwencji niektórych, zbyt śmiałych, w opinii wielu, pomysłów: „Chyba pójdę do piekła” - powiada. Bywa obrazoburczy i bluźnierczy, w najlepszym tego słowa rozumieniu, ale jak widać, dla równowagi nie stroni też od kokieterii.
Konserwując ten układ lewica osiąga dwa cele - zapobiega szerszej integracji sił prawicowych, skupionych wokół czytelnego programu alternatywnego oraz wystawia na „sztych” swoich obecnych sojuszników koalicyjnych.
źródło: NKJP: Wczoraj przeczytane, Gazeta Wyborcza, 1993-06-08