Sami też nie tyrali na spółdzielczych polach. Najchętniej brali się za szoferkę: praca przy silniku nie poniża, a jeździeckie namiętności tych dżygitów znajdowały ujście w czasie stałych rozjazdów.
źródło: NKJP: Aleksander Sołżenicyn: Archipelag Gułag, 1977
Wszystkie parające się szoferką kobiety, które poznałam, były albo duże i silne, albo małe i silne i żadna z nich nie była towarzyska.