Wódz policzył w myślach do dziesięciu, po czym uśmiechnął się do niej uprzejmie. - Cieszę się, że się ze mną zgadzasz - oznajmił. - A teraz spadajcie, szanowni spadochroniści, zanim w kogoś rzucę czymś ciężkim.
Wróciłem do Włoch już z Holandii, gdzie odtworzyłem nad Renem znany desant spadochronistów polskich i angielskich (materiały filmowe podczas akcji zginęły).
źródło: Tadeusz Bortnowski: Trochę o sobie, 1988 (sienkiewiczowie.pl)