Mały odpoczynek i znowu marsz lasem; i wreszcie nowe polecenie: nazbierać woreczek szyszek na pożegnalne ognisko. Po tym „karniaku” odechciało nam się gadania. Ale w ogóle - to wdechowo na obozie!
źródło: NKJP: Nasze listy, Płomyczek nr 17, 1963
– Wdechowo jest – mówię trochę wbrew sobie i za chwilę żałuję tego młodzieżowego żargonu, bo wydaje mi się, że mimo uśmiechu na twarzy Wujek właśnie oddawał się modlitwie.