Nie dają wprawdzie tejże radości rąbania co leśne, zamrożone (aż dzwonią!) polana osiny i brzozy, które w rękach same rozpękają się w szczepki, za to każda bela starej zaonieżskiej izby wchłonęła przez lata tyle ludzkiej doli, że ma o czym opowiadać pod ciosami kołuna.